Kreatywność to idea, kreatywizm to real.
Marzymy aby to było miejsce gdzie realizuje się marzenia i gdzie można dzięki nim żyć.

Są rzeczy, których musimy uczyć się bardzo długo – np. języka chińskiego, programowania w asemblerze, gry na skrzypcach, czy też medycyny. Są także dyscypliny, które nie są takie trudne, o ile się ma dobrego nauczyciela, lub odrobinę zacięcia np. obsługa komputera, gotowanie, jazda na rowerze. Zdecydowanie mniej jest rzeczy, których możemy się nauczyć od… dzieci.
Już Jezus Chrystus powiedział w ewangelii wg Mateusza:
„Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios. A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje” (Mateusz 18:3-5).”
Zatem jest coś, czego możemy nauczyć się od dzieciaków. Zatem możemy brać ich w pewnych dziedzinach za ekspertów. Zatem… możemy, mimo, iż brak im tytułów, nazywać ich profesjonalistami. W czym nasi mali mentorzy się specjalizują? Odpowiedzi jest kilka: prostota wiary, ufność, radość życia, miłość, poczucie humoru. Jednak jak się domyślasz drogi Czytelniku, cecha, która ujęła mnie wyjątkowo i jednocześnie cecha, na której się dzisiaj skupię to… kreatywność.
Jak to się dzieje, że dzieci są kreatywne? Jak bardzo filozoficzne wydawałoby się to pytanie, odpowiedź jest prosta – one takie się rodzą. Tak zostaliśmy stworzeni. Bez względu na to, czy wierzymy w ewolucjonizm, czy w kreacjonizm, czy mamy swoją teorię. Bez względu na to, czy ukształtował nas Bóg, czy „Matka Natura” – wszyscy się ze mną chyba zgodzą – dzieci, w dziedzinie kreatywności po prostu wymiatają!
Amerykański publicysta, mądrze zauważył pisząc:
„Kreatywność to cud połączenia dziecięcej, niczym nie ograniczonej energii z czymś przeciwnym i wrogim – poczuciem porządku wynikającym ze zdyscyplinowanej inteligencji dorosłego.”
Ile razy dzieci zaskakiwały pomysłowością? Ile razy przekręcały pewne fakty w tak ciekawy sposób, że choć błędny, to nikt nie miał ochoty je karcić. Jeśli chodzi o przekręcanie to mój brat jest prawdziwym mistrzem, czasami mam wrażenie, że robi to celowo. Pamiętam jak na przykład nie mając pojęcia jak nazwać amerykanów, wymyślił na tę okazję słowo „UeSAńczycy”. A co!
Przekręcanie wyrazów i tworzenie nowych to nie koniec jego zdolności. Gdy zaczął się kryzys wiele rodzin zastanawiało się co zrobić aby zarabiać więcej, jak przetrwać ten nieprzyjemny odór zza oceanu. Moja rodzina nie była tutaj wyjątkiem. Okazało się jednak, że mój brat wpadł na swój własny, autorski pomysł bez większego wysiłku. Pewnego dnia oświadczył wszystkim, że od następnego dnia rozpoczyna działalność gospodarczą. Przeszkodą dla niego nie był fakt, iż właśnie skończył podstawówkę.
Od samego rana rozpoczął działania marketingowe. Wtedy właśnie dowiedziałem się, jaką nazwę posiada owa firma, oraz jakiego profilu jest jej działalność. Mój brat pod szyldem „Szukano” przedstawił nam charakterystykę swojego pomysłu. Polegał on na tym, że gdy tylko coś zgubimy (czy to klucze, czy to pilot, czy to kapcie, skarpetki) zlecamy szukanie naszej zguby specjaliście z „Szukano”, który za taką usługę brałby prowizję. Działania marketingowe objęły plakat reklamowy z cennikiem, który wywiesił na lodówce (bodajże najdroższą rzeczą był pierścionek) oraz kupony rabatowe. Zdjęcie karty „KLIJENTA” poniżej:

Pisownia oryginalna zachowana, a dziesiąte szukanie gratis. Oczywiście należało również obkleić odpowiednio sprzęt:

Oto co potrafi wymyśleć chłopak, który nie wie co to jest „marketing”, „profil działalności”, „logotyp”, „prowizja”, „PR”, a być może nawet „kreatywność”, ale… stosuje to wszystko lepiej niż nie jeden dorosły.
Zanim skończę mam jeszcze do was pytanie: co znajduje się w walizce „szukano”, której zdjęcie jest powyżej? Piszcie w komentarzach – odpowiedź w części 2 (najbliższy wtorek).
Październik 25th, 2009 at 11:35 pm
Może lupa?
Październik 27th, 2009 at 2:33 pm
W walizce są wszystkie przedmioty kupione wcześniej na mieście, aby nie trzeba było ich szukać
owned
Październik 27th, 2009 at 7:19 pm
[...] brat, jednak, absolutnie nie wpisuje się w tą teorię. Jak udowodniłem w pierwszej części artykułu – jest z pewnością osobą (a nie robotem, czy zwierzęciem). Ponadto wykazuje się [...]
Październik 29th, 2009 at 10:37 pm
[...] kreatywnymi, co zresztą (jak mam nadzieję) udowodniłem podając przykład mojego brata w notce tutaj i tu. Ale! Przecież na tym lista potencjalnie kreatywnych grup społecznych się nie kończy. [...]
Grudzień 3rd, 2009 at 5:54 am
[...] kreatywizm.pl 19:06 25/10/2009 Mój kreatywny brat! (cz. 1) kreatywizm.pl/…09/10/moj-kreatywny-brat-… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]