Avatar – recenzja filmu

Całkowicie spontaniczny wyjazd do CinemaCity był dla mnie niejako nagrodą i odpoczynkiem w dniu pełnym pracy. Tak naprawdę to obawiałem się, czy czasem nie utnę sobie chwili drzemki – jak się okazało – moje obawy były niepotrzebne.
Podobnie jak jeszcze kilka tygodni temu na ulicach grzmiało i huczało od mnogości ulotek, billboardów i monstrualnych plakatów reklamowych przykrywające niekiedy całe bloki zachęcających do obejrzenia Avatara, podobnie dziś huczy od recenzji…
Poświąteczne porządki czyli PierdeoTV
Wiem, że ostatnio często pojawia się video, ale w święta mieliśmy z Bartkiem więcej okazji by razem nagrywać, co później może się nie zdarzyć. Wtedy będą notki pisane
Moim zdaniem najzabawniejszy odcinek.
Wesołej choinki!
Zdrowego karpia, miłego barszczu, smacznej atmosfery i większego sensu tych świąt. Aby w waszych rodzinach panował pokój, zwłaszcza podczas porządków. Abyście nie musieli zmywać naczyń dzisiaj po kolacji, abyście nie musieli oglądać z nudów telewizji i żebyście godzinę odpakowywali wszystkie prezenty
A dodatkowe, zabawne i kreatywne życzenia na video – pierdeoTV...
Siła przyjaźni.
Można by pomyśleć, że to nie możliwe. To coś w rodzaju kreatywnej przyjaźni…
pisanie ukreatywnia

Wiemy już, że można ćwiczyć kreatywność przez wymyślanie, czytania, podróżowanie, rozmawianie… a pisanie?
Wyobraź sobie, że pewnego dnia budzisz się. Wstajesz na “chybił – trafił” – bo zrobiło się jasno. Nagle okazuje się, że wszelakie ślady literek, cyferek i ogólnie języka pisanego zniknęły. Chcesz spojrzeć na zegarek – nie możesz, chcesz sprawdzić maile – nie możesz, nikt nie napisał smsa… nawet nie możesz sprawdzić kto dzwonił… nie przeczytasz o dzisiejszych newsach w gazecie, internecie… koszmar!
A na ulicach nie ma wielkich świecących reklam “karpie po 4,50 sztuka!“… no to akurat byłoby fajne.
Społeczeństwo informacyjne nas przenika. Wszędzie są literki, cyferki, symbole, nic tylko czytać! A może by tak.. pisać?
Uwielbiam pisać, prawie tak samo jak czytać. Generalnie lubię znaki. To chyba wzięło się z tego, że założyłem kiedyś (long time ago…) forum mojego ówczesnego liceum. Jako, że byłem administratorem, byłem też głównym moderatorem, czyli… musiałem wszystko czytać. Bywało, że dziesiątki postów dziennie. Dzisiaj to dla mnie standard, ale kiedyś to była nowość. Właśnie tak zacząłem swoją przygodę z czytaniem. Pisanie przyszło zupełnie automatycznie, kiedy to musiałem odpisywać na pisane posty, czy też po prostu tworzyć nowe, żeby trzymać “traffic“. więcej »
pierdeoTV – wyzwanie dla kreatywności

Dzisiaj ruszył kanał filmowy dwóch kreatywistów – Szczepana i Bartka. Nazwaliśmy ten kanał pierdeoTV – dlaczego? Może dlatego, że między śmiesznymi i ciekawymi rzeczami znajdziecie tam również pierdoły. Więc może się często zdarzać, że będziemy umieszczać odcinki z pierdeoTV zamiast notek. Reszta na filmie, miłego obrazu.
innowacja, kreatywność, blog,

W naukach społecznych istnieje pojęcie modelu dyfuzji. Opisuje on sposób rozprzestrzeniania się choroby podczas epidemii. Ta notka jest o tym, jak w najszybszy sposób wywołać epidemię hiv.
Moją pasją ostatnio stał się marketing wirusowy, zwany inaczej szeptanym (choć może istnieją jakieś różnice między nimi). Czytam i pochłaniam wszelką treść na ten temat. A u podstaw tego marketingu leży właśnie model dyfuzji.
Pamiętam, gdy byłem w podstawówce, zapanował szał na zabawę Jojo – wiecie co to jest. Jednak przed tym szałem pamiętam, że nie było w ogóle jojo w sklepach i nikt się nim nie bawił. W pewnym momencie, zauważyłem, że jeden chłopak zaczął chodzi po szkole z tą prymitywną, acz zabawną, zabawką. Później dołączyli do niego inni, aż w końcu zapanował szał Jojo.
Ten jeden człowiek należał do grupy inicjatorów. Ten sam chłopak następnego roku zaczął kopać “zośkę” jako pierwszy. Jest takich ludzi w społeczeństwie zaledwie ok. 5%. To oni wszczynają, każdą epidemię. Jeśli ci ludzie zaczną się czymś bawić, to jeśli zaistnieją odpowiednie warunki, cała społeczność, będzie się tym bawić (opis tych warunków to temat na inną notkę). Później zaraża się od nich tak zwana “wczesna” a później “późna” większość. I tak rodzi się epidemia.
Wystarczy, że grupa innowatorów złapie HIV, wtedy w krótkim czasie, będzie zarażona cała społeczność. Ale w imieniu społeczność, proszę nie róbcie tego
Mi się marzy aby kreatywizm, był miejscem dla innowatorów. Tych, od których zaczyna się epidemia. Tych, którzy ją tworzą.

Czy ktoś widzi coś niezwykłego na tyn wykresie? I dlaczego?
To się nazywa kreatywność!
Zrypane z bloga www.zjadamyreklamy.blox.pl
Nowe narzędzie kreatywności.

Internet będąc chyba najlepszym narzędziem dla kreatywistów, pozwala tworzyć jeszcze bardziej wyrafinowane narzędzia.
Pierwsi kreatywiści zapewne pracowali kamieniami, później młotkiem a dzisiaj mają dźwigi. Postęp się posuwa cały czas do przodu. Koło musiało być genialnym wynalazkiem – ale szczerze mówiąc samo w sobie nie ma wielkiego potencjału. Największy potencjał koła objawia się w tym, że można je połączyć z tyloma rzeczami. Dwa koła i deska i mamy wózek.
Moim zdaniem nowe rzeczy powstają bardzo rzadko – a zazwyczaj nie są nowe, są odkryte. Czyli zawsze były ale ich nie widzieliśmy. Jednak kreatywność to umiejętność łączenia czegoś z czymś w nowy sposób. Połączono dwa komputery i powstał Internet. Kreatywność to umiejętność dostrzegania możliwości połączenia.
Chcę wam przedstawić nowe kreatywne narzędzie, które łączy znane nam już wszystkim narzędzie – YouTube Doubler. Można sprawić, że dwa filmiki zagrają na raz: (kliknij “play” w obu)
| YouTube Doubler |
Zapewne wielu z was już widziało ten filmik, który zamieściłem. Ale chciałbym rzucić nam wszystkim wyzwanie. Abyście sami spróbowali połączyć jakieś dwa filmiki w jakiś kreatywny sposób – ja myślę już o tym cały dzień i muszę przyznać, że to nie jest takie proste. Jeśli będziecie mieli coś ciekawego, to wrzucajcie w komentarzach, a na pewno wrzucę to do jakiejś notki. A to jest moja propozycja Pudzian i Benny Hill:
więcej »
kwestia nastawienia

Opowiem dzisiaj ciekawą i krótką historię, tym bardziej ciekawą, że wydarzyła się naprawdę a jej głównym bohaterem było.. nastawienie.
Historię opowiedział mi znajomy, który ma dzisiaj ponad 50 lat i jako młody człowiek wiele podróżował, a że czas, w którym podróżował nie był “bezpieczny” to przynajmniej był ciekawy…
Pewnego razu znajomy razem ze swoimi kolegami pojechali na Rosję w celach handlowych. Udało im się załatwić co prawda jeden wspólny pokój, ale za to w całkiem dobrym hotelu, na piętrze tuż nad pięknym salonem.
Były to lata 80te, więc i lata nieufności polsko-radzieckiej (dzisiaj już powoli nam to przechodzi). Za każdym rogiem przecież czaił się szpieg a wszystko co mówili zapewne mogło być rejestrowane, więc zanim na dobre wprowadzili się do okazyjnego pokoju, postanowili dobrze go sprawdzić…
więcej »

