Kreatywność to idea, kreatywizm to real.
Marzymy aby to było miejsce gdzie realizuje się marzenia i gdzie można dzięki nim żyć.

Całkowicie spontaniczny wyjazd do CinemaCity był dla mnie niejako nagrodą i odpoczynkiem w dniu pełnym pracy. Tak naprawdę to obawiałem się, czy czasem nie utnę sobie chwili drzemki – jak się okazało – moje obawy były niepotrzebne.
Podobnie jak jeszcze kilka tygodni temu na ulicach grzmiało i huczało od mnogości ulotek, billboardów i monstrualnych plakatów reklamowych przykrywające niekiedy całe bloki zachęcających do obejrzenia Avatara, podobnie dziś huczy od recenzji…
Avatar to niemal 3 godziny naprawdę dobrej roboty. Film kręcony był w dwóch technikach – 2D i 3D, dzięki czemu, dzieło można uznać pod tym względem za komplementarne. Osoby, które poznały już wcześniej kunszt tworzenia grafiki 3D z pewnością nie będą mogły wyjść z wrażenia – tysiące osób pracowało nad zapierającym dech w piersiach efektem końcowym. Technicznie rzecz biorąc film wybiegł daleko poza dotychczasową skalę, ustanawiając (jak zresztą zapowiadał wcześniej reżyser – James Cameron) – nową erę w kinematografii.
Szczerze mówiąc obawiałem się dwóch rzeczy: po pierwsze, że ludki będą niczym postacie z wielu gier: od strony tekstur dopracowane, ale mimo wszystko wciąż dalekie od realizmu. Druga moja obawa skupiła się na scenariuszu. Bałem się, że geniusz efektów specjalny przyćmi historię, bądź nawet o niej zapomni. Doskonałe połączenie efektów wizualnych z dźwiękowymi, wplecione w dobry scenariusz wywoływały co jakiś czas bezwarunkowy uśmiech na mojej twarzy. Jednym zdaniem: obie moje obawy okazały się bezpodstawne. Historia naprawdę dobra, natomiast jeśli chodzi o realizm postaci to życzyłbym takiego wyczucia wielu grafikom pracującym nad grami komputerowymi.
Nie chciałbym się w mojej “minirecenzji” skupiać na wszystkich aspektach tegoż filmu, ale o jednym aspekcie zapomnieć nie mogę: kreatywność.
Film “Avatar” jest podręcznikowym przykładem użycia kreatywności! Pomijając już wspomniany wcześniej scenariusz, dzieło zaskakuje widza na każdym kroku – w końcu to film science-fiction. Z jednej strony jako z wykształcenia informatyk mogłem podziwiać futurystyczną wizję maszyn, interfejsów, technologii (nie ukrywam, że kilka razy zatrzymałem się w myślach, przytakując na niektóre pomysły: “no tak.. czemu nie!”) a z drugiej strony podziwiałem bezkres stworzenia od monstrualnych drzew poprzez sześcionożne stwory kończąc na przepięknej faunie zamieszkanej przez lud Na’vi! Znalazło się też kilka pomysłowych “perełek” jak choćby sposób “oswajania” zwierząt, czy też przedstawienie lokalnego bóstwa – Eywy.
Zachwyciło mnie wiele scen, ale szczególnie przyznam się, przypadły mi do gustu inicjacja mężczyzny jako pełnoprawnego członka Na’vi, oraz “modlitwy”. Obie sceny mimochodem, przypominały mi działanie ludzkiego mózgu, rdzenni mieszkańcy eksploatowanej planety zdawali się być połączeni ze sobą niewidzialnymi synapsami.
Film z pewnością przełomowy, do dzisiaj mam ochotę pobiegać sobie po lesie! Polecam
Nie zasłużyleś na notki PREMIUM
Grudzień 30th, 2009 at 7:40 pm
[...] kreatywizm.pl przed chwilą Avatar – recenzja filmu kreatywizm.pl/…009/12/avatar-recenzja-fi… Pokaż reakcje /* */ inne strony z tej witryny + obserwuj co [...]
Grudzień 31st, 2009 at 3:08 am
Szczerze mówiąc to mnie zachęciłeś – chyba się jutro wybiorę. Ktoś chce iść ze mną?
Grudzień 31st, 2009 at 3:19 am
ja mam ochote zobaczyc na zywo te wszystkie magicznie swiecące rosliny z filmu…z wersji 3d zapierało dech w piersiach piękny!
Grudzień 31st, 2009 at 11:29 am
Film faktycznie kozacki. Pomysłowy, efektowny i wogóle… ROBI WRAŻENIE!!!
Jednak osiągnięcie takiego realizmu w grach jest obecnie jeszcze niemożliwe. A to z tego względu, że sceny gier są renderowane w czasie rzeczywistym, a rendering jednej klatki tego filmu na przeciętnym komputerze trwał by zapewne kilka godzin. Trójwymiarowe obiekty w grach są ograniczane maksymalną ilością poligonów, przez co właściwie sprzęt ogranicza ich realizm, a nie umiejętności grafików.
Postacie w filmie poza genialną grafiką, obdarzone są również autentyczną fizyką dzięki technologii receptorów mocowanych do ludzi. Tutaj także Avatar ma wielką przewagę nad dotychczasowymi produkcjami 3d.
Pozdrawiam !
Grudzień 31st, 2009 at 12:21 pm
Agulec – mam te same odczucia
Krisol – masz absolutną rację – źle się wyraziłem – chodziło mi raczej o intra w grach. dzięki za sprostowanie!
Styczeń 3rd, 2010 at 6:08 pm
Wczoraj byłem w kinie na tym filmie. Jestem do teraz pod wrażeniem i nie mogę się doczekać kiedy pójdę na niego po raz drugi
genialne połączenie głębokiej treści i przekazu z niesamowitymi efektami specjalnymi. Nie wiem jak wy, ale ja przez moment nie miałem wrażenia, że grafika 3d kłóci się z rzeczywistymi postaciami.
Styczeń 11th, 2010 at 10:06 pm
Animacja, animacja, animacja!
Cudo!
Problem fabuły wolałabym ominać, bo choć przewidywalna i przejaskrawiona, to zdaję sobie sprawę, że wszystkiego mieć nie można.
Tyle o tym filmie już napisano, że chyba nie warto bym to powielała, ale jeśli chodzi o moje osobiste odczucia to ostatnią projekcją która tak estetycznie mnie zahipnotyzowała to zdaje się była trylogia WP.
Styczeń 19th, 2010 at 7:36 pm
Ja bym na Avatara nie szedł, zwłaszcza po przeczytaniu tego artykułu http://www.komputerswiat.pl/nowosci/wydarzenia/2010/03/avatar-pierwsza-ofiara-smiertelna-na-seansie-3d.aspx , nie chcę być drugi…
Luty 4th, 2010 at 7:10 pm
Kowal999 czy to oznacza, że proponujesz by przed wejściem na salę kinową żądać od widzów zaświadczenia od lekarza, że człek jest zdrowy i nie padnie z fotela w lepszy świat?
pewien reżyser wspominał, że gdy poszedł na film “2001: Odyseja kosmiczna” to długo miał poczucie, że po tym filmie kino może być tylko powtórką.
Sama widziałam kilka filmów, które zrobiły na mnie podobne wrażenie.
Pewnie wszyscy pamiętamy jako taki przełomowy film MATRIX…
teraz jest AVATAR.
W którą stronę pójdzie kino po AVATARZE? nie wiem…
ale najwyraźniej kino bada swoje granice – co dla widza na pewno jest ciekawe,
tylko że bada też granice naszej percepcji – co dla widza jest – oględnie mówiąc – niebezpieczne…