Kreatywność to idea, kreatywizm to real.
Marzymy aby to było miejsce gdzie realizuje się marzenia i gdzie można dzięki nim żyć.

napięcie potęguje wrażenie

12.12.2009

ciśnienie leci w górę...

Co zrobić, żeby byle jaki prezent był dla kogoś źródłem radości? Zrobić dobre opakowanie!

Całkiem niedawno miałem urodziny. Oprócz standardowych życzeń i standardowych prezentów pojawiła się “perełka”. Pomysłodawcą był mój, dobrze znany czytelnikom bloga, “kreatywny brat“.

Niewiele minut po północy na moim biurku wylądował pakunek o nieregularnych kształtach. Zaskoczony zacząłem go odpakowywać – okazało się, że to nie takie proste. O ile pierwsza warstwa upominku była całkiem prosta do zdjęcia, o tyle z każdą kolejną już było coraz trudniej. Całkiem ciekawa analogia do rosyjskich “matrioszek“…

Po mniej więcej dwóch minutach, zacząłem dokopywać się do sedna prezentu. Ową czynność utrudniała taśma klejąca. Na biurku miałem już dość dużo mieszaniny papieru i taśmy, kiedy to nareszcie udało mi się. Dokopałem się. Prezentem była wiadomość:

“prezent w poniedziałek!”

Jak wiele radości sprawiło mi ten “przedprezent”, a w zasadzie samo jego odpakowywanie. Warto, obdarowując kogoś, zbudować napięcie, które zpotenguje ostateczne wrażenie – nie wierzycie? Sprawdźcie!

ps. W poniedziałek dostałem książkę. Kocham dostawać książki!

mój kreatywny brat! (cz.2)

27.10.2009

znowu mój brat, w zasadzie to nie wiele się zmieniło, ale dodałem trochę magii. Ogólnie to znalazł tą notkę w necie i kazał mi się wytłumaczyć. hehe.
My, dorośli, poważni ludzie, często jesteśmy zajęci. Nie mamy czasu na zabawy, na łamanie konwenansów, na rzeczy nowe, niesprawdzone.. a co ja będę owijał – nie mamy czasu na pierdoły!

Dlatego właśnie zamykamy się w swoich światach, tytułach, nauce, pracy, w swoich hobby, w gronie swoich znajomych, w swoich czterech ścianach. Za iluzją pracowitości chowamy straszliwego lenia, lenia, który doskonale wpisuje się w mechanistyczną wizję więcej »

Mój kreatywny brat! (cz. 1)

25.10.2009

mój brat jest ogólnie kreatywny, czego być może nie widać na tym obrazku, ale cóż.
Są rzeczy, których musimy uczyć się bardzo długo – np. języka chińskiego, programowania w asemblerze, gry na skrzypcach, czy też medycyny. Są także dyscypliny, które nie są takie trudne, o ile się ma dobrego nauczyciela, lub odrobinę zacięcia np. obsługa komputera, gotowanie, jazda na rowerze. Zdecydowanie mniej jest rzeczy, których możemy się nauczyć od… dzieci.

Już Jezus Chrystus powiedział w ewangelii wg Mateusza:

Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios. A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje” (Mateusz 18:3-5).”

Zatem jest coś, czego możemy nauczyć się od dzieciaków. Zatem możemy brać ich w pewnych dziedzinach za ekspertów. Zatem… możemy, mimo, iż brak im tytułów, nazywać ich profesjonalistami. W czym nasi mali mentorzy się specjalizują? więcej »