innowacja, kreatywność, blog,

W naukach społecznych istnieje pojęcie modelu dyfuzji. Opisuje on sposób rozprzestrzeniania się choroby podczas epidemii. Ta notka jest o tym, jak w najszybszy sposób wywołać epidemię hiv.
Moją pasją ostatnio stał się marketing wirusowy, zwany inaczej szeptanym (choć może istnieją jakieś różnice między nimi). Czytam i pochłaniam wszelką treść na ten temat. A u podstaw tego marketingu leży właśnie model dyfuzji.
Pamiętam, gdy byłem w podstawówce, zapanował szał na zabawę Jojo – wiecie co to jest. Jednak przed tym szałem pamiętam, że nie było w ogóle jojo w sklepach i nikt się nim nie bawił. W pewnym momencie, zauważyłem, że jeden chłopak zaczął chodzi po szkole z tą prymitywną, acz zabawną, zabawką. Później dołączyli do niego inni, aż w końcu zapanował szał Jojo.
Ten jeden człowiek należał do grupy inicjatorów. Ten sam chłopak następnego roku zaczął kopać “zośkę” jako pierwszy. Jest takich ludzi w społeczeństwie zaledwie ok. 5%. To oni wszczynają, każdą epidemię. Jeśli ci ludzie zaczną się czymś bawić, to jeśli zaistnieją odpowiednie warunki, cała społeczność, będzie się tym bawić (opis tych warunków to temat na inną notkę). Później zaraża się od nich tak zwana “wczesna” a później “późna” większość. I tak rodzi się epidemia.
Wystarczy, że grupa innowatorów złapie HIV, wtedy w krótkim czasie, będzie zarażona cała społeczność. Ale w imieniu społeczność, proszę nie róbcie tego
Mi się marzy aby kreatywizm, był miejscem dla innowatorów. Tych, od których zaczyna się epidemia. Tych, którzy ją tworzą.

Czy ktoś widzi coś niezwykłego na tyn wykresie? I dlaczego?
urodzony na trzy razy?

Kiedy się urodziliście? w styczniu? w czerwcu? a może w listopadzie… mój dobry kolega urodził się w marcu w maju oraz w grudniu…
Tak – to był zdecydowanie jeden z bardziej kreatywnych zagrań ostatnich kilku tygodni. Spotkałem się z moim znajomym kilka dni wcześniej, rano. Zanim jednak się z nim zobaczyłem, wszedłem na naszą klasę, sprawdzić kto ma dzisiaj urodziny. Okazało się, że właśnie on. Pomyślałem sobie – świetnie – raz przynajmniej nie zapomnę.
Tu trzeba dodać, że mam niesamowitą zdolność zapominania o urodzinach, nie tylko innych, ale i swoich. Pewnego roku tak się jakoś dziwnie złożyło, że dopiero kolejnego dnia ktoś mi przypomniał – tak, tak wtedy nie było jeszcze naszej klasy, ani facebooka
W pełni wyposażony w informacje zacząłem składać mu życzenia – ku jego rozbawieniu. Okazało się, że co roku tak robi, informuje ludzi, że ma urodziny w marcu, maju oraz grudniu, co ciekawe większość notorycznie się nabiera, niektórzy nawet 3 razy do roku.
To było bardzo kreatywistyczne posunięcie. Imienia kolegi nie podam, aczkolwiek czekam na jego kolejne kreatywne posunięcia i z miejsca go pozdrawiam: “sto lat brachu, a nawet i 300!”

