Avatar – recenzja filmu

Całkowicie spontaniczny wyjazd do CinemaCity był dla mnie niejako nagrodą i odpoczynkiem w dniu pełnym pracy. Tak naprawdę to obawiałem się, czy czasem nie utnę sobie chwili drzemki – jak się okazało – moje obawy były niepotrzebne.
Podobnie jak jeszcze kilka tygodni temu na ulicach grzmiało i huczało od mnogości ulotek, billboardów i monstrualnych plakatów reklamowych przykrywające niekiedy całe bloki zachęcających do obejrzenia Avatara, podobnie dziś huczy od recenzji…
napięcie potęguje wrażenie

Co zrobić, żeby byle jaki prezent był dla kogoś źródłem radości? Zrobić dobre opakowanie!
Całkiem niedawno miałem urodziny. Oprócz standardowych życzeń i standardowych prezentów pojawiła się “perełka”. Pomysłodawcą był mój, dobrze znany czytelnikom bloga, “kreatywny brat“.
Niewiele minut po północy na moim biurku wylądował pakunek o nieregularnych kształtach. Zaskoczony zacząłem go odpakowywać – okazało się, że to nie takie proste. O ile pierwsza warstwa upominku była całkiem prosta do zdjęcia, o tyle z każdą kolejną już było coraz trudniej. Całkiem ciekawa analogia do rosyjskich “matrioszek“…
Po mniej więcej dwóch minutach, zacząłem dokopywać się do sedna prezentu. Ową czynność utrudniała taśma klejąca. Na biurku miałem już dość dużo mieszaniny papieru i taśmy, kiedy to nareszcie udało mi się. Dokopałem się. Prezentem była wiadomość:
“prezent w poniedziałek!”
Jak wiele radości sprawiło mi ten “przedprezent”, a w zasadzie samo jego odpakowywanie. Warto, obdarowując kogoś, zbudować napięcie, które zpotenguje ostateczne wrażenie – nie wierzycie? Sprawdźcie!
ps. W poniedziałek dostałem książkę. Kocham dostawać książki!
urodzony na trzy razy?

Kiedy się urodziliście? w styczniu? w czerwcu? a może w listopadzie… mój dobry kolega urodził się w marcu w maju oraz w grudniu…
Tak – to był zdecydowanie jeden z bardziej kreatywnych zagrań ostatnich kilku tygodni. Spotkałem się z moim znajomym kilka dni wcześniej, rano. Zanim jednak się z nim zobaczyłem, wszedłem na naszą klasę, sprawdzić kto ma dzisiaj urodziny. Okazało się, że właśnie on. Pomyślałem sobie – świetnie – raz przynajmniej nie zapomnę.
Tu trzeba dodać, że mam niesamowitą zdolność zapominania o urodzinach, nie tylko innych, ale i swoich. Pewnego roku tak się jakoś dziwnie złożyło, że dopiero kolejnego dnia ktoś mi przypomniał – tak, tak wtedy nie było jeszcze naszej klasy, ani facebooka
W pełni wyposażony w informacje zacząłem składać mu życzenia – ku jego rozbawieniu. Okazało się, że co roku tak robi, informuje ludzi, że ma urodziny w marcu, maju oraz grudniu, co ciekawe większość notorycznie się nabiera, niektórzy nawet 3 razy do roku.
To było bardzo kreatywistyczne posunięcie. Imienia kolegi nie podam, aczkolwiek czekam na jego kolejne kreatywne posunięcia i z miejsca go pozdrawiam: “sto lat brachu, a nawet i 300!”
Żulzeta

Taki mój mały i bez(większego)sensu pomysł. Może go zastosujesz, może się ci spodoba.
Nie wiem jak tobie ale mi od dawna zdarza się spotykać na ulicy ludzi, żebrzących o pomoc – czyli przysłowiową złotówkę. Powody tych złotówek są jak wiemy różne. Od fizjologicznych “na chleb” przez wzniosłe “na wakacje” po szczere do bólu “na walkę z kacem”. Nie wiem jak często się wam zdarza podzielić się swoim majątkiem z takimi ludźmi ale mi może w 10% napotkanych przypadków. Mam nadzieję, że to nie grzech ![]()
więcej »
Uwaga baardzo śmieszny wpis…

Podczas lektury i przeglądania internetu natrafiłem na tekst, który przyprawił mnie prawie o udławienie ze śmiechu. Ostrzegam, że jest bardzo śmieszny i radzę odłożyć wszystkie napoje i pokarmy na czas lektury!
Zanim zaczniesz czytać ten prześmieszny tekst, chcę powiedzieć dlaczego go tu umieszczam. Mam zamiar go zekranizować! Jeśli możesz i chcesz pomóc, koniecznie do mnie napisz! Ja będę grał kolesia w windzie. Potrzeba kogoś, kto umie obsługiwać sprzęt i złożyć filmik. Ja poszukam sponsorów. Miłej lektury:
więcej »
Ty wymyślasz – my realizujemy!

Miewasz pomysły? Dużo pomysłów? Nie możesz już spać? Skądś to znamy! Podziel się z nami pomysłem a postaramy się go zrealizować!!
Kreatywizm.pl to synapsa ludzi kreatywnych. Takie hasło obraliśmy sobie i najwyższy czas zacząć to udowadniać. Być może zacząłeś się już przyzwyczajać, że piszemy o kreatywności, kreatywiźmie, innowacji, pomysłach itp. STOP!
CL (ang. “Creativism Level“) zbliża się ostatnio u nas do maksimum i obawiamy się, że najbliższe dni zaczną przynosić kolejne ciekawe pomysły a co gorsza ich realizację. Jeśli chcesz współtworzyć “BIG BANG” światowego kreatywizmu – pomóż nam poprzez zbudowanie WIELKIEJ, wirtualnej sieci neuronów (to właśnie kreatywizm.pl!). więcej »
Mój kreatywny brat! (cz. 1)

Są rzeczy, których musimy uczyć się bardzo długo – np. języka chińskiego, programowania w asemblerze, gry na skrzypcach, czy też medycyny. Są także dyscypliny, które nie są takie trudne, o ile się ma dobrego nauczyciela, lub odrobinę zacięcia np. obsługa komputera, gotowanie, jazda na rowerze. Zdecydowanie mniej jest rzeczy, których możemy się nauczyć od… dzieci.
Już Jezus Chrystus powiedział w ewangelii wg Mateusza:
„Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios. A kto przyjmie jedno takie dziecię w imię moje, mnie przyjmuje” (Mateusz 18:3-5).”
Zatem jest coś, czego możemy nauczyć się od dzieciaków. Zatem możemy brać ich w pewnych dziedzinach za ekspertów. Zatem… możemy, mimo, iż brak im tytułów, nazywać ich profesjonalistami. W czym nasi mali mentorzy się specjalizują? więcej »

