napięcie potęguje wrażenie

Co zrobić, żeby byle jaki prezent był dla kogoś źródłem radości? Zrobić dobre opakowanie!
Całkiem niedawno miałem urodziny. Oprócz standardowych życzeń i standardowych prezentów pojawiła się “perełka”. Pomysłodawcą był mój, dobrze znany czytelnikom bloga, “kreatywny brat“.
Niewiele minut po północy na moim biurku wylądował pakunek o nieregularnych kształtach. Zaskoczony zacząłem go odpakowywać – okazało się, że to nie takie proste. O ile pierwsza warstwa upominku była całkiem prosta do zdjęcia, o tyle z każdą kolejną już było coraz trudniej. Całkiem ciekawa analogia do rosyjskich “matrioszek“…
Po mniej więcej dwóch minutach, zacząłem dokopywać się do sedna prezentu. Ową czynność utrudniała taśma klejąca. Na biurku miałem już dość dużo mieszaniny papieru i taśmy, kiedy to nareszcie udało mi się. Dokopałem się. Prezentem była wiadomość:
“prezent w poniedziałek!”
Jak wiele radości sprawiło mi ten “przedprezent”, a w zasadzie samo jego odpakowywanie. Warto, obdarowując kogoś, zbudować napięcie, które zpotenguje ostateczne wrażenie – nie wierzycie? Sprawdźcie!
ps. W poniedziałek dostałem książkę. Kocham dostawać książki!
urodzony na trzy razy?

Kiedy się urodziliście? w styczniu? w czerwcu? a może w listopadzie… mój dobry kolega urodził się w marcu w maju oraz w grudniu…
Tak – to był zdecydowanie jeden z bardziej kreatywnych zagrań ostatnich kilku tygodni. Spotkałem się z moim znajomym kilka dni wcześniej, rano. Zanim jednak się z nim zobaczyłem, wszedłem na naszą klasę, sprawdzić kto ma dzisiaj urodziny. Okazało się, że właśnie on. Pomyślałem sobie – świetnie – raz przynajmniej nie zapomnę.
Tu trzeba dodać, że mam niesamowitą zdolność zapominania o urodzinach, nie tylko innych, ale i swoich. Pewnego roku tak się jakoś dziwnie złożyło, że dopiero kolejnego dnia ktoś mi przypomniał – tak, tak wtedy nie było jeszcze naszej klasy, ani facebooka
W pełni wyposażony w informacje zacząłem składać mu życzenia – ku jego rozbawieniu. Okazało się, że co roku tak robi, informuje ludzi, że ma urodziny w marcu, maju oraz grudniu, co ciekawe większość notorycznie się nabiera, niektórzy nawet 3 razy do roku.
To było bardzo kreatywistyczne posunięcie. Imienia kolegi nie podam, aczkolwiek czekam na jego kolejne kreatywne posunięcia i z miejsca go pozdrawiam: “sto lat brachu, a nawet i 300!”

